Śmierć z przepracowania

Z Encyklopedia Zarządzania
Skocz do: nawigacja, szukaj
Śmierć z przepracowania
Pojęcie główne
Pojęcia związane
Metody i techniki

Śmierć z przepracowania lub po japońsku Karoshi to zjawisko zaobserwowane w Japonii, jednak w Europie także się z nim spotykamy. Jest to określenie socjomedyczne. Związane jest z przypadkami zgonów lub poważnych uszczerbków na zdrowiu, spowodowanych schorzeniami krążeniowo-sercowymi (np. zawał mięśnia sercowego), których przyczyną jest sprzężenie miażdżycy i nadciśnienia z bardzo silnym przeciążeniem pracą. Z perspektywy medycznej w przypadku karoshi najczęściej umiera się na atak serca oraz apopleksję.

Jest spowodowana nadmiernym obciążeniem psychicznym związanym z pracą i wysiłkiem jej poświęcanym, oraz pracoholizmem. Jest to efekt dynamicznie rozwijającej się gospodarki, technologii, coraz większych wymagań ze strony pracodawcy, ale również w stosunku do samego siebie. Chorobliwa ambicja i chęć bycia najlepszym w gronie współpracowników i docenionym w oczach innych (zwycięstwa w "wyścigu szczurów"). Brak snu, nieregularne przerwy na posiłki, zbyt duże ilości kawy a przede wszystkim brak czasu na odpoczynek i sen nie mogą pozostać bez negatywnego efektu dla zdrowia. W konsekwencji zamiast sukcesów narasta brak koncentracji, problemy z percepcją i szereg innych problem zdrowotnych prowadzących do karoshi. Dodatkowo pracoholik nie jest dobrym kompanem w pracy, gdyż często się wtrąca, jest nadgorliwy a to często spotyka dezaprobatę przełożonego.

W Japonii rok rocznie ok. 10 tys. osób umiera na karoshi, pracując po 12 godzin dziennie. Jednak dane te mogą być kilkakrotnie zaniżone. Niestety śmierć z przepracowania jest w tym kraju uznawana za chlubę, a rodzina zmarłej osoby jest wynagradzana wysokim ubezpieczeniem.



Bardzo znanym przypadkiem karoshi jest choroba Totsuro Toyoda który, został prezesem Toyoty w 1992 mając 63 lata. Był to dramatyczny moment dla firmy, konkurent Chrysler zdobył pierwszeństwo, jako najtańszy w świecie producent samochodów pozostawiając Toyotę daleko w tyle, co więcej Japonia w tym czasie znajdowała się na dnie recesji. Toyoda podął się ratowania firmy i przygotował strategie walki z kryzysem, która była gotowa już w rok później. Prezes osobiście nadzorował wyjście firmy z recesji, kontrolując realizacje przygotowanej wcześniej strategii. Prezes niedługo później objął stanowisko prezydenta Japońskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów, jak się okazało nie tylko zaszczytną, ale i trudną i wymagającą dużego wysiłku pracę. 25 lutego 1995 roku Toyoda został hospitalizowany z objawami skrajnego wyczerpania i groźnego nadciśnienia, z powodu choroby wieloletni prezes Toyoty prawdopodobnie nigdy już nie wróci do pracy. Jak się okazało dwa lata wcześniej wiceprezydent Hondy zrezygnował ze swojego stanowiska z takich samych powodów.

Z badań wynika, ze problem karoshi zaczyna docierać również do Polski. Wielu Polaków przyznaje, ze po powrocie z pracy do domu czuje się na tyle wyczerpana, ze zmusza się do wykonania najprostszych czynności domowych. Niepokojący jest fakt, iż większość z pracujących zaraz po powrocie z pracy włącza telewizor albo od razu kładzie się spać. Problem ten w naszym kraju jest jednak w większej części spowodowany niskimi zarobkami i chęcią zmiany złej sytuacji materialnej, choć na pewno nie jest to jedyny powód. Nie mniej jednak badania wykazują, ze Polacy na tle Europy pracują najdłużej.

Początki i historia

Pierwszy przypadek karoshi zanotowano w 1969 r., gdy nagle zmarł 29-letni japoński pracownik największej japońskiej gazety. Określenie karoshi przyjęło się w 1982 roku po opublikowaniu przez trzech lekarzy książki pod takim właśnie tytułem. oraz gdy grupa prawników powołała Narodowy Komitet Opieki Nad Ofiarami karoshi, przyczyniając się do dostrzeżenia powagi tej kwestii. W latach 90. XX w. problem karoshi zyskał międzynarodowy rozgłos pojawiając się na wokandzie Komisji Praw Człowieka Narodów Zjednoczonych.

Przyczyny

Czynnikami socjologicznymi, oprócz nadmiernej liczby godzin pracy, wywołujące syndrom karoshi to:

  • stres,
  • częste, niespodziewane podróże służbowe,
  • konieczność pozostania po godzinach pracy,
  • praca zmianowa.

Największy problem występuje z pewnością w Japonii, gdzie ponad 24 proc. zatrudnionych pracuje ponad 60 godzin tygodniowo.U osób przeciążonych pracą i stale biorących nadgodziny dochodzi do zwiększonego wydzielania hormonów stresu, czyli adrenaliny, noradrenaliny oraz kortyzonu. Jeżeli taki stan utrzymuje się przez dłuższy czas, musi rozwinąć się jakaś choroba. Osoby, które dotyka karoshi to te podejmujące wyzwania, ambitne i u których nie widać wyraźnych objawów drastycznego przepracowania.Zjawisko to jest trudne do wykrycia, ale na pewno częściej dotyka pracoholików – tj. osoby zwykle pilne, perfekcyjne. Na śmierć z przepracowania narażone są także osoby niepewne siebie i swojej wartości, wycofane z otoczenia, podchodzące z obawą do swojego talentu.

Objawy

Objawów karoshi więc praktycznie brak – dotyka niespodziewanie ludzi w pełnym zdrowiu, w okresie dużej aktywności. Dane pokazują, że w Japonii, z przepracowania, rocznie umiera nawet 30 tyś. Japończyków. Wszystkie przypadki śmierci z przepracowania dotyczyły osób nadmiernie pracujących i będących pod wpływem ciągłego i silnego stresu. Karoshi dotyka zwykle osób pracujących ponad 60 godzin w tygodniu, mających niewykorzystaną ponad połowę urlopu oraz biorących ponad 50 nadgodzin w miesiącu. Przeważnie spotyka ludzi sukcesu. Jedną z ofiar karoshi stał się premier Japonii – Keizo Obuchi. W japońskim społeczeństwie karoshi jest swego rodzaju modą oraz wyznacznikiem sukcesu. Posiadanie wśród swoich bliskich kogoś kto jest zagrożony karoshi jest trendy.

Coraz więcej przypadków w krajach Europejskich

Nie tylko w Japonii pojawia się problem karoshi. Coraz więcej Polaków zamienia się w korporacyjne roboty, pracujące ponad swoje siły. Syndrom śmierci z przepracowania zaczął być zjawiskiem na tyle alarmującym, że w Europie postanowiono zatroszczyć się o pracowników. Spółki takie jak: IBM, Procter&Gamble, Mars, Google wprowadziły wiele rozwiązań mających na celu promocję wśród pracowników zdrowego stylu życia, np. zdrowe przekąski serwowane w trakcie przerw w pracy, zajęcia jogi czy gimnastyki. W niektórych firmach zostały wydzielone pokoje, w których pracownik może odpocząć i zdrzemnąć się na chwilę albo skorzystać z masażu odprężającego. A wszystko po to, aby zminimalizować natężenie poważnych fizjologicznych następstw nadmiernego przeciążenia pracą i stresem. W Polsce nikt nie prowadzi takich statystyk, ale jak traktować np. przypadek 52-letniego anestezjologa z Głubczyc, który zmarł w szpitalu podczas dyżuru pełnionego piątą dobę z rzędu, wcześniej natomiast miał trzydniową przerwę po dyżurze trwającym nieprzerwanie siedem dni? Nadludzkiego wysiłku organizm nie wytrzymał. Niestety, ostatnio coraz częściej mówi się i pisze o karoshi po polsku. Trudno się temu dziwić, skoro 41 proc. menedżerów spędza w biurze od 9 do 10 godzin dziennie. Natomiast aż 9 proc. przyznaje się do pracy po 11-15 godzin na dobę. Podobnie jest we wszystkich grupach zawodowych. Według GUS, większość pracowników pełnoetatowych pracuje od 40 do 49 godzin tygodniowo. Tych, którzy w biurze, fabryce czy warsztacie, spędzają co najmniej 50 godzin jest około 14 proc. Na miano pracoholików zasługują szczególnie ci, którzy tygodniowo na pracę przeznaczają co najmniej 60 godzin.

Zwalczanie

Do walki z karoshi i przepracowaniem przystąpił natomiast rząd. Nowa ustawa zobowiązuje Japończyków, by wykorzystywali całość z przysługujących im 18,5 dnia płatnego urlopu (do tej pory większość brała zeń połowę).

Portal HR24, monitorujący polski rynek pracy, przeprowadził ostatnio badania, z których wynika, że prawie połowa Polaków pracuje ponad 50 godzin tygodniowo. Nadmierne obciążenie przekłada się na frustrację i stres, które są najprostszą drogą do wypalenia zawodowego, a to z kolei może zmniejszyć wydajność pracownika nawet do zera. Z drugiej strony kultura korporacyjna w mojej firmie narzuca tak długi czas pracy. Wszyscy menedżerowie spędzają tu 70, 80 godzin tygodniowo Szczególnie ważne jest więc, by z negatywnych konsekwencji przepracowania zdawali sobie sprawę pracodawcy i w odpowiedni sposób temu zapobiegali (organizując np. szkolenia czy warsztaty), inwestując w zdrowie pracowników z myślą o efektywności funkcjonowania całej firmy.

Zgodnie z szacunkami Międzynarodowej Organizacji Pracy (International Labour Organization), średnio co 15 sekund praca zabija jedną osobę. Każdego roku na świecie w wyniku wypadków ginie 321 000 pracowników, a ponad 2 000 000 umiera z powodu chorób zawodowych.

Nie tylko dorośli

Okazuje się jednak, że nadmierne obciążenie obowiązkami to problem, który w wielu krajach dotyka także dzieci. Wygórowane ambicje rodziców, nierealne wymagania na egzaminach sprawiają, że dzieci muszą chodzić na dodatkowe lekcje, zajęcia uzupełniające. Skutek jest łatwy do przewidzenia – utrata zdrowia, załamania nerwowe, depresja, wstręt do szkoły, a nawet próby samobójcze, gdy okazuje się, że nie jest się doskonałym, wybitnym i niezwykle utalentowanym.

Bibliografia

Autor: Joanna Sikora, Joanna Kruszyna